24 maj 20266 min czytania

Islandia właśnie straciła status kraju wolnego od komarów. Wystarczyły trzy owady na linie zamoczonej w czerwonym winie.

Trzy komary *Culiseta annulata* złapane na linie nasączonej czerwonym winem w Kiðafell w dolinie Kjós w nocy 16 października 2025 roku to pierwsze dzikie komary kiedykolwiek odnotowane w Islandii. Ten gatunek to odporny na zimno natrętny gryzoń, a nie wektor arbowirusów, ale odkrycie przesuwa prognozę na dziesięć do dwudziestu lat do teraźniejszości.

Last updated · 24 maj 2026

Autor: David Ogilvy, Chief Marketing Officer w Mosticare Global | Opublikowano 2026-05-24

Przez większą część dwudziestego wieku islandzki nauczyciel geografii mógł kończyć lekcję niewielką narodową przechwałką: w tym kraju nie ma komarów. Nie przez przypadek. Przez arytmetykę. Łagodne islandzkie lata nie dawały larwom wystarczająco ciepłych tygodni, by mogły dojrzeć; zimowe cykle zamarzania i rozmarzania topiły jajka w wodzie roztopowej i ponownie je zamrażały, zanim zdążyły się wykluć. Wyspa stała obok Antarktydy w niewielkim klubie zamieszkałych mas lądowych, gdzie najbardziej brzemienny w skutki owad świata po prostu nie mógł się zadomowić.

W nocy 16 października 2025 roku amatorski entomolog w dolinie Kjós, około trzydziestu kilometrów na północ od Reykjavíku, wyszedł sprawdzić odcinek liny, którą nasączył czerwonym winem i zawiesił na drzewie. Lina w winie to tradycyjny, nieco ekscentryczny sposób zwabiania ciem. Zamiast nich znalazł trzy komary, dwie samice i samca, uczepione nasączonych włókien. Ich identyfikację w ciągu kilku dni potwierdził Islandzki Instytut Historii Naturalnej jako Culiseta annulata. Lekcja geografii o Islandii wymaga teraz przypisu.

Co dokładnie znaleziono i co to właściwie oznacza

Okazy zebrał Björn Hjaltason, szanowany amatorski przyrodnik, którego obserwacje ciem regularnie wzbogacają krajowy rejestr owadów. Entomolog, który potwierdził znalezisko, Matthías Alfreðsson z Náttúrufræðistofnun Íslands, Islandzkiego Instytutu Historii Naturalnej, nie miał wątpliwości: to pierwsze w historii odnotowanie dzikich, wolno latających komarów na islandzkiej ziemi.

Gatunek ma znaczenie. Culiseta annulata, „komar przepasany", jest niewybredny, odporny na zimno i wszechobecny w północnej Europie oraz na Wyspach Brytyjskich. To nie przenoszący choroby komar tygrysi ani komar żółtej febry z wyobraźni publicznej. C. annulata to natrętny gryzoń, a nie wektor żadnego z istotnych arbowirusów krążących w Europie. Jest też niezwykle dobrze przystosowany do przetrwania klimatu, jaki faktycznie panuje na Islandii. W odróżnieniu od większości komarów umiarkowanej strefy, które zimują jako jaja w stojącej wodzie, Culiseta annulata zimuje jako dorosłe samice chroniące się w piwnicach, szopach, stajniach i budynkach gospodarczych. Nie potrzebuje, by klimat rozmarzł we właściwym momencie. Potrzebuje ciepłej piwnicy i nieszczelnego okna.

To właśnie ten drobny, niemal domowy szczegół czyni to odkrycie tak doniosłym. Klasyczny islandzki kontrargument, „nasze zimy je zabiją", nie dotyczy gatunku, który zamierza spędzić zimę w waszej kotłowni.

Wstępna ocena Islandzkiego Instytutu jest taka, że trzy komary najprawdopodobniej przybyły jako pasażerowie na gapę w ładunku. Kontenery, używane opony, rośliny ogrodowe i kwiaty ozdobne to typowe drogi introdukcji gatunków Aedes i Culiseta na całym świecie. Wolumen islandzkiego importu istotnie wzrósł od lat 2010., a Kjós leży w zasięgu dojazdu zarówno z lotniska Keflavík, jak i z większych portów przemysłowych kraju. Komary nie musiały pływać.

Sygnał klimatyczny, co wolno powiedzieć, a czego nie

To kuszące, i nie do końca błędne, by odczytywać to odkrycie jako historię o klimacie. Można ją jednak przerysować.

Analiza atrybucji klimatycznej cytowana w międzynarodowej relacji wskazuje, że majowe temperatury Islandii są obecnie o około trzy stopnie Celsjusza wyższe od długoterminowej średniej z powodu ocieplenia wywołanego działalnością człowieka. To uderzająca liczba, pięć i pół stopnia Fahrenheita, zastosowana do najbardziej termicznie ograniczonej zamieszkałej wyspy w Europie. Islandzki Instytut Meteorologiczny od dwóch dekad odnotowuje krótsze, łagodniejsze zimy. Jeśli gdziekolwiek w północno-zachodniej Europie miała nastąpić utrata statusu wolnego od komarów, to właśnie w Islandii.

Uczciwa ocena jest jednak bardziej zniuansowana. Trzy okazy zebrane przez jedną osobę na jednej linie w jednym ogrodzie w jednej dolinie nie ustanawiają populacji lęgowej. Instytut roboczo zakłada, że C. annulata może już rozmnażać się w osłoniętych niszach w pobliżu miejsca odkrycia, ale badania terenowe, które mają to potwierdzić lub wykluczyć, dopiero się rozpoczynają. Na obecnym materiale dowodowym gatunek może już być szeroko rozprzestrzeniony w południowej Islandii i czekać tylko na kogoś, kto go poszuka. Równie dobrze te trzy mogą stanowić całą populację, ostatnią kohortę, zdmuchniętą z frachtowca, która nie przetrwa następnej surowej zimy.

Co nie podlega dyskusji, to fakt, że koperta klimatyczna, która historycznie wykluczała komary z Islandii, uległa zmniejszeniu. Czy ta konkretna inwazja się utrzyma, czy nie, nadejdzie następna. Pytanie przesunęło się z „czy" na „kiedy", a potem na „ile gatunków".

Dotychczasowy wyjątkowy status Islandii stał się w środowisku entomologicznym nieco nerwową cechą wyróżniającą. Islandzki Instytut od lat prowadził monitoring, spodziewając się dokładnie takiego odkrycia.

Co to zmienia, a czego nie

Dla Islandczyków praktyczne implikacje są skromne. C. annulata to utrapienie, a nie zagrożenie dla zdrowia publicznego. Gryzie, ale nie przenosi chorób, które przenoszą komary Aedes. Producenci moskitier nie powinni spodziewać się fali zamówień w Reykjavíku przyszłego lata.

Dla reszty z nas wiadomością jest przesunięcie kulturowe. Przez cały okres istnienia światowej mapy komarów przy Islandii widniał przypis. Ten przypis zniknął. Lista mas lądowych wolnych od komarów to teraz Antarktyda i garść odległych wysp. To zwięzły, melancholijny fakt, z którym warto na chwilę się zatrzymać.

Dla nauki to odkrycie odpowiada na pytanie, o którym badacze od dekady cicho się spierali. Modelowanie sugerowało, że Culiseta annulata mogłaby, w zasadzie, przetrwać w południowej Islandii w scenariuszach ocieplenia z połowy stulecia. Odkrycie przesuwa to pytanie z prognozy do rekordu. Prognoza była trafna; rekord wyprzedza ją teraz o dziesięć do dwudziestu lat.

Dla polityki lekcja ma charakter proceduralny, a nie dramatyczny. Islandzki reżim celny i inspekcji biobezpieczeństwa był kalibrowany pod kraj, który nie miał komarów. Rekomendacje Instytutu dla Ministerstwa Środowiska w praktyce postawią pytanie, czy ta kalibracja jest nadal odpowiednia, szczególnie w odniesieniu do importu używanych opon, przesyłek roślin ozdobnych oraz niskoczęstotliwościowego ruchu kontenerowego, gdzie inspekcja historycznie była lekka. Odpowiedź niemal na pewno brzmi: nie jest. Culiseta annulata może być gatunkiem, który wejdzie jako pierwszy. Następne przybycie z większym prawdopodobieństwem będzie miało większe znaczenie.

Perspektywa Mosticare, cicho

Powód, dla którego ta historia tak daleko rozeszła się w globalnej prasie, ma niewiele wspólnego z konkretnym ryzykiem, jakie stwarza Culiseta annulata. Ma związek z symboliczną puentą. Przez trzydzieści lat naukowcy opisywali zmianę klimatu za pomocą wykresów, zasięgów, pasm prawdopodobieństwa i kwestionionowanych stwierdzeń atrybucyjnych. To jest historia, którą można opowiedzieć jednym zdaniem: w Islandii nie było komarów; teraz są trzy.

Lekcja dla czytelników z Europy Południowej nie polega na panice z powodu Islandii. Polega na przyjęciu tej samej uczciwości proceduralnej, którą przyjmuje teraz islandzki Instytut. Gatunki wdzierające się w tym dziesięcioleciu do północnej Europy, Aedes albopictus w Paryżu i na przedmieściach Londynu, Aedes japonicus w Niderlandach, ugruntowane zimujące populacje Culex pipiens zarażone wirusem Zachodniego Nilu we Włoszech i Grecji, to nie owady, z którymi którykolwiek z tych krajów miał do czynienia trzydzieści lat temu. Są tu. Rozmnażają się. A instytucjonalny odruch, by nazywać je „wyjątkowymi", sam staje się wyjątkowy.

Trzy komary na nasączonej winem linie to nie jest, samo w sobie, sytuacja kryzysowa. To moment, by zaktualizować mapę.

Co wiemy

Cytowane źródła

  1. Islandzki Instytut Historii Naturalnej (Náttúrufræðistofnun Íslands). Oświadczenie w sprawie pierwszego odnotowania Culiseta annulata w Islandii, październik 2025. https://www.natturufraedistofnun.is/
  2. Phys.org. „Mosquitoes reach Iceland for the first time as the Arctic heats up." Kwiecień 2026. https://phys.org/news/2026-04-mosquitoes-iceland-arctic.html
  3. Arctic Portal. „Iceland, a mosquito-free Arctic nation no more." https://arcticportal.org/ap-library/news/3975-iceland-a-mosquito-free-arctic-nation-no-more
  4. NPR. „Iceland reports the presence of mosquitoes for the first time, as climate warms." 22 października 2025. https://www.npr.org/2025/10/22/nx-s1-5582748/iceland-mosquitoes-first-time
  5. Earth.com. „Scientists confirm that mosquitoes are now living in Iceland for the first time ever." https://www.earth.com/news/mosquitoes-have-been-discovered-living-in-iceland-for-the-first-time-ever/